Snake vs Snake [PC]

Wszyscy na którymś etapie swojego życia graliśmy w „węża”. Czy gra CasualGames.nu stanowi dobry powód, by ponownie sięgnąć po antyczną gierkę?

Wąż wężowi wilkiem. Szczególnie wąż wegetarianin. Wszędzie ściany, coś skądś strzela. W dodatku przedstawiciele tego samego gatunku są raczej skłonni do kanibalizmu niż udzielenia wsparcia. Na dokładkę, co taki wąż nie zje, to od razu idzie w ogon. Jak żyć?

Myślę, że każdy zna zasady klasycznego „Węża”, ale na wszelki wypadek i z powodu wymogu osiągnięcia minimalnego wskaźnika ilości znaków na recenzje przypomnę: wąż połyka jabłka. Taki jest cel jego egzystencji. Każdy zjedzony owoc nie tylko wydłuża naszego gada, ale zwiększa jego prędkość, co znacznie utrudnia grę, bo kontakt ze ścianą, własnym ogonem, innym wężem powoduje zgon. W Snake vs Snake wprowadzono kilka ciekawych urozmaiceń, jak chociażby nowe przeszkody w trybie dla jednego gracza, czyli latające po planszy „cosie”, których kontakt z głową węża również powoduje koniec gry, czy drzwi i klucze wymuszające na graczu odpowiednie planowanie drogi węża.

Rozgrywka dla jednego gracza oferuje trzy tryby gry. Endless to klasyczny wąż – kwadratowa plansza, pojawiające się owoce, zmaganie się ze swoim coraz dłuższym i szybszym gadem. Kolejne dwa tryby to kolejne: Levels Speedrun i Levels Hardcore. W obu mamy za zadanie przebić się przez 19 poziomów, z których każdy kolejny jest bardziej skomplikowany i zawiły. Na koniec czeka na nas nie lada niespodzianka – walka z bossem. Jest to unikalny poziom, na którym musimy pokonać ogromnego kraba, który spaceruje sobie u góry ekranu, co jakiś czas atakując swoimi długimi szczypcami. Na tym poziomie każde zjedzone jabłko pozwala nam jeden raz strzelić w skorupiaka. Jeśli trafimy w oczy, to przykracamy przeciwnikowi pasek życia. By nieco ułatwić sprawę, dostępne jest także przyśpieszenie, które niejednokrotnie pozwala umknąć w ostatniej chwili spod szczypiec. Różnica między zwykłym Speedrunem a trybem Hardcore polega na tym, że Speedrun oferuje nieograniczoną ilość prób, podczas gdy w trybie Hardcore mamy trzy życia na całą grę.

Tryb wieloosobowy to wisienka na torcie. Rozgrywka jest przeznaczona dla maksymalnie czterech graczy. Pierwszy tryb Battlemode, to klasyk – dwa węże, jedna plansza i owoce, które poza przyśpieszaniem i wydłużaniem węża dają nam power-upy. Można mieć na raz do dwóch. Od przyśpieszeń po spowalniacze, ograniczoną czasowo nieśmiertelność, pociski, czy bombę! Sposobów na zaszkodzenie oponentowi jest mnóstwo. Oczywiście można z gadżetów nie korzystać i przeciwnika po prostu przyblokować lub zjeść jego głowę. Tryb Battlemode Arena to w zasadzie to samo, ale na planszy jest mały pokój pośrodku, w którym pojawiają się jabłka. Trzeci rodzaj rozgrywki wieloosobowej to TailRunner, w którym gracze zmagają się nie tylko z przeciwnikiem, ale z własnym gadem, który wydłuża się od punktu startu, co gwarantuje dość szybką i intensywną rozgrywkę. Ostatnie dwa tryby: PewPew i PewPew Tailies kładą nacisk na użycie pocisków. Jedyny powerup jaki uzyskujemy ze znajdziek to możliwość oddania jednego strzału w kierunku przeciwnika. Trafienie w głowę oznacza wygraną rundę.  W przypadku odmiany Tailies nasze węże to jedynie głowy, czyli jeden niewielki kwadrat. Trafienie przeciwnika podczas tego rodzaju rozgrywki stanowi prawdziwe wyzwanie.

Sporą łyżką dziegciu jest brak natywnego  wsparcia dla trybu wieloosobowego przez Internet. Co prawda można użyć zewnętrznych usług jak Parsec, jednak brak możliwości połączenia się z graczami z całego świata odbiera Snake vs Snake sporo potencjału. Tak czy inaczej gra na jednym komputerze również dostarcza sporo radochy. Odstraszać może wizja czterech gości stłoczonych nad jedną klawiaturą jednak wsparcia dla pada rozwiązuje ten problem.

Snake vs Snake skupia się na dostarczeniu graczom czystej, nie zmąconej niczym zbędnym nostalgicznej rozgrywki. W grafice nie ma fajerwerków jest natomiast schludnie i minimalistycznie. W sumie można powiedzieć, że grafika jest i na tym zakończyć. Nie jest to element, który ciągnie ten tytuł w dół, ale nie jest to też coś, czym gra się wyróżnia.

Podczas gry w tle pobrzękuje kilka utworków Synthwave. Jest miło, przaśnie i zdecydowanie liczy się to na plus. Uzupełnieniem nostalgicznego doświadczenia są wszelkie beepy i boopy naśladujące udźwiękowienie oferowane przez Atari 2600. Całość robi naprawdę dobrą robotę.

Jeśli znajdzie się jeden, czy trzech kumpli, z którymi można siąść na kanapie, obalić czteropak, albo tuzin, to Snake vs Snake jest świetnym uzupełnieniem wieczoru. W przypadku gdy gracz jest abstynentem, ewentualnie wszyscy znajomi są zajęci posiadaniem rodziny i budowaniem kariery, jest jeszcze tryb dla jednego gracza, który również świetnie się broni. Lista wyników, w ramach której można rywalizować z innymi graczami w osiągnięciu najwyższej punktacji świetnie uzupełnia rozgrywkę Solo dodając element rywalizacji.

Jako gra odpalona od czasu do czasu na kwadrans, pół godzinki Snake vs Snake podobnie jak oryginalny Snake jest tytułem ponadczasowym.

Dostępność na wielu platformach, sporo różnorakich wariacji w stosunku do szlachetnego przodka, sporo radochy płynącej z gry i niewygórowana cena czynią z tej Snake vs Snake pozycje, nad którą warto się zastanowić. Jest to kolejny w przeciągu kilku miesięcy dowód na to, że można wzbogacić prostą grę nie tracąc przy tym nic z oryginalnej grywalności

Ocena:

 

  • Gatunek: zręcznościowa
  • Rok wydania: 2018
  • Platforma: PC, Switch, X-Box One
  • Producent: CasualGames.nu
  • Wydawca: CasualGames.nu
  • Gdzie dorwać?: Steam, Microsoft Store, Nintendo eShop

Miłośnik starych gier, dobrych książek, stołowych gier bitewnych, w wolnych chwilach animator hejtu.